Aktualny PageRank strony mojedzieckodobrzeczyta.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO

«

»

sie
02

Kilka słów na inny temat niż dysleksja

Przeczytałam niedawno książkę, która zrobiła na mnie duże wrażenie.

Od dawna uważam, że wpływ rodziców na dzieci nie jest tak duży, jak im się to wmawia. Z wykształcenia jestem pedagogiem, więc pogląd, iż rola rodziców w wychowaniu dziecka jest ogromna, był mi wkładany w głowę na studiach i wszystkich kursach, jakie później skończyłam. Ponieważ skuteczność metod, jakich się nauczyłam i o jakich czytałam, była niezadowalająca, w każdym nowym roku szkolnym wprowadzałam coś nowego do swojej pracy. A pracowałam głównie z rodzicami dzieci tzw. trudnych.

Zawsze uważałam, iż moja osobowość  nie jest ani efektem starań rodziców, ani mojej ciężkiej pracy nad sobą. Po prostu taka się urodziłam. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak duży wpływ miała na mnie moja klasa szkolna, która była grupą jednorodną pod silnym wpływem naszej wychowawczyni. Zawsze, kiedy spotykam koleżanki i kolegów z podstawówki, rozmawiamy o tym, jak ważna była dla nas nasza wychowawczyni i ile jej zawdzięczmy. Mimo, iż była bardzo surowa i stosowała kary fizyczne. Nie była jedną z nas, ale była niekwestionowanym przywódcą całej klasy. Dzięki niej byliśmy zwartą grupą, która się lubiła i nikt nie był w niej ośmieszany, czy dyskryminowany. Bardzo dobrze czułam się w swojej klasie i miałam w niej dość wysoką pozycję. Może dlatego do dziś uważam, że dobry nauczyciel to prawdziwy skarb.

Książka, o której wspomniałam na początku to „Geny czy wychowanie” Judith Rich Harris. Jej podejście do roli wychowania w domu rodzinnym jest wręcz rewolucyjne. Minęło już ponad 10 lat odkąd książka została wydana w Polsce. Nie wiem, czy była popularna.  Ja dowiedziałam się o niej czytając książkę innego amerykańskiego autora.

Jeśli jesteś rodzicem warto, abyś znał poglądy Judith Harris na wychowanie, gdyż są bardzo logiczne i trudno je podważyć. Rodzice wykształceni bardzo się przejmują wychowaniem swojego dziecka i czują się winni, jeśli ich dziecko zachowuję się inaczej, niż oni je uczą.

Zdaniem autorki książki zachowanie dziecka (a potem człowieka dorosłego) to głównie wynik genów i wpływu grupy rówieśniczej.  Poczucie własnej wartości również jest nabywane w grupie. Długo utrzymująca się niska pozycja w grupie pozostawia trwałe, niekorzystne ślady w osobowości. Odmienność nie jest uważana w grupie za cnotę. Dlatego dzieci powinny ubierać się tak, jak grupa. Wyróżniać może się tylko przywódca.

Rodzice powinni dominować nad dziećmi. Wiedzą lepiej, co dzieci mają robić, gdyż mają większe doświadczenie. Dziś często rodzice są sługami własnych dzieci. Boją się zrobić coś, co może wywołać niezadowolenie dziecka. Tym samym stawiają się w gorszej pozycji. Ta pozycja utrwala się w stosunkach z własnym dzieckiem i może być taka na zawsze. Zachowanie rodziców wobec dziecka ma wpływ na jego zachowanie  tylko w obecności rodziców.

Proces socjalizacji (czyli nabywania wzorów zachowań w danej społeczności)  zachodzi w grupie, nie w domu rodzinnym, jak uważają socjologowie.  Rodzina nie może być dla dziecka grupą odniesienia, gdyż nie ma w niej osób podobnych do niego. Dzieci nie uważają dorosłych za podobnych do siebie. Dzieci socjalizują się w grupie dzieci.  Zwykle  są mniej agresywne, gdy bawią się razem, niż gdy są pod opieką dorosłych.

Zachowania społeczne ludzi są zachowaniami wyuczonymi w grupie. Dlatego kontakt dziecka z grupą jest konieczny. Ważne jest, jaka to jest grupa.

U chłopców poczucie grupowości jest większe. Często dzieci zachowują się w grupie rówieśniczej zupełnie inaczej niż w domu. Nie jest to wina rodziców. One nie chcą się zbytnio różnić w grupie, chcą być, jak inni członkowie grupy. W przeciwnym wypadku zostaną odrzucone, a jest to najgorsza rzecz, jaka może ich spotkać.

Największy rozwój społeczny zachodzi w szkole podstawowej (6-12 lat). Grupowość oparta jest na wspólnych cechach lub wspólnym losie. Jeśli dziecko przyłącza się do paczki dobrych uczniów, uczy się dobrze. Jeśli ją porzuca – opuszcza się w nauce. Agresywne dzieci nie cieszą się popularnością rówieśników.

Jeśli chcesz nauczyć niejadka jeść coś, czego nie lubi, posadź go razem z dziećmi, które jedzą to ze smakiem.

Jeśli poruszył Cię temat, wpisz proszę komentarz.

2 komentarzy

  1. Justynapisze:

    cyt. „Poczucie własnej wartości również jest nabywane w grupie. Długo utrzymująca się niska pozycja w grupie pozostawia trwałe, niekorzystne ślady w osobowości”.
    Poprzez ten artykuł uświadomiłam sobie, że rzeczywiście tak jest, inne czynniki też wpływają na naszą samoocenę ale wpływ grupy jest dominujący.
    Pracuję w szkole, po przeczytaniu artykułu zaczęłam się zastanawiać czy tak jest – i potwierdzam. Dzieci robią wszystko, aby nie zostać odrzuconym. Na własnym przykładzie, rodzeństwa- widzę tę zależność w życiu dorosłym. Dobrze się uczyłam, osiągałam sukcesy w nauce, w sporcie, poza szkołą- liderem klasowym była moja dobra koleżanka. Teraz przypominam sobie, jak inni koledzy, koleżanki zachowywały się wobec nas- chcieli należeć do naszej paczki. W życiu dorosłym jestem pewna siebie, dążę do celu, nie poddaję się pomimo trudności. Odczuwam, że dzięki takiej postawie wszystko przychodzi mi łatwiej.

    A dzieciaki, które mają niższą pozycję w klasie, w grupie – aby „podreperować” ich samoocenę, warto skupić się w czym są dobre, zapisać na koło zainteresowań, aby choć tam czuł, uświadomił sobie,że nie jest przeciętny. Rodzice, nauczyciele- chwalcie, doceniajcie, wzmacniajcie.

    Dziękuję za artykuł.
    Książkę „Geny czy wychowanie” przeczytam na pewno.

  2. Jolanta Posłusznapisze:

    Dziękuję Ci za te cenne informacje. Spotykasz się w praktyce z opisanym przez mnie problemem. Ja też się z nim spotykałam pracując przez 17 lat w szkole. Obserwowałam też to zjawisko u swoich dzieci. Często jest tak, że praktyka pokazuje jakiś problem w innym świetle, niż opisują to książki. Przyczyn jest zapewne wiele. Jedną z nich mogą być stereotypy w postrzeganiu pewnych spraw. Tak jest też chyba z wychowaniem . Poza tym wiedza na temat dziedziczenia rozwija się stosunkowo od niedawna. Teorie wychowania nie nadążają za nią. Choć rodzice od dawna czuli, że ich rola w kształtowaniu się cech charakteru ich dzieci nie jest tak duża, jak im się przypisuje. W rodzinach często przyrównuje się dzieci do ich przodków. Rodzice intuicyjnie czują, jaka jest ich rola w wychowaniu. Na pewno możemy swoje dzieci nauczyć wielu rzeczy, zapewnić im dobre warunki życia, wspomagać je na co dzień. Ale nasza rola nie jest aż tak wielka, jak mówią teoretycy wychowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Aktualny PageRank strony mojedzieckodobrzeczyta.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO